Wstęp

Wszyscy kiedykolwiek słyszeliśmy o wielkim skarbie i jego rozbudzającej wyobraźnię nazwie - „Bursztynowa Komnata”. Wszyscy też wiemy, że skarb ów, był jednym z najbardziej poszukiwanych w drugiej połowie XX wieku. Szukali go poszukiwacze amatorzy, historycy, wojsko, służby specjalne i rządy wielu państw. Niektórzy uciekali się do wszelkich dostępnych konwencjonalnych i niekonwencjonalnych metod poszukiwawczych w tym jasnowidzenia i radiestezji. Lista potencjalnych miejsc ukrycia Komnaty jest długa. Znajdują się na niej m.inn. : Kraków, Pasłęk, Zamek w Człuchowie, Zamek w Szymbarku, Giżycko, Bolków, Kompleks Riese w Górach Sowich, Zamek Książ, Olecko, Nysa, Szklarska Poręba, Namysłów, a także różne miejsca w Kaliningradzie. Skarbu poszukiwano na niemieckim statku MS „Wilhelm Gustloff”, zatopionym na Bałtyku 30 stycznia 1945. Istnieją też hipotezy mówiące, że znajduje się on na dnie jeziora Resko Przymorskie – koło Rogowa, lub w jednym z fińskich jezior. Mimo, że temat jest międzynarodowy, w dużym stopniu dotyczyć może naszego regionu. Wiadomym jest, że na terenie Dolnego Śląska utworzono wiele skrytek (tzw. depozytów), w których tuż przed końcem wojny ukrywano "skarby". Kto był w Książu, pewnie słyszał o zakrojonych na szeroką skalę pracach zmierzających do przebudowania zamku na kwaterę Hitlera. Mówi się też, że Salę Konrada przystosowywano (wymiarami i układem) do zainstalowania w niej Bursztynowej Komnaty"...

Dowiedzmy się zatem czego pragnęli poszukiwacze, poświęcając czasem całe swoje życie na odnalezienie „Bursztynowej Komnaty”?

Trochę historii.

Otóż chodzi o 6,5 tony bursztynu, który nakładem 11 lat pracy , zamieniony został przez mistrzów bursztyniarstwa z Gdańska na niepowtarzalne dzieło sztuki. Ale zacznijmy od początku. W 1701 roku Fryderyk I Hohenzollern zamówił wykonanie wystroju swojego gabinetu w pałacu Charlottenburg pod Berlinem. Wystrój wykonany miał być wyłącznie z bursztynu, dlatego zamówienie trafiło do mistrza bursztyniarstwa Andreasa Schlütera. Dalej jego zamysł wykonywany był przez takich mistrzów cechu jak : Gottfried Wolfram, Gottfried Turau i Ernest Schacht. Dzieło było imponujące : stanowiło pokrycie ścian komnaty o wymiarach 10,5 m x 11,5 m. Precyzyjnie dobrane i obrobione kawałki bursztynu tworzyły płaskorzeźby, herby, ramy, ozdobniki itp.

Poniżej  przykłady detali Bursztynowej Komnaty. (zdjęcia ze strony tzar.ru)


W 1716 roku car Piotr I Wielki w czasie wizyty w Prusach, zachwycił się arcydziełem. Fryderyk Wilhelm przekazał więc to dzieło sztuki carowi jako dowód przyjaźni i potwierdzenie zawartego sojuszu. Tak oto dar trafił do Petersburga - najpierw do Pałacu Letniego, a później Zimowego. W 1755 carowa Elżbieta przeniosła komnatę do pałacu w Carskim Siole, gdzie znajdowała się do 1941.

Ogólny widok na komnatę (zdjęcie ze strony tzar.ru)

Jeśli macie ochotę zwiedzić Bursztynową Komnatę wirtualnie, zapraszamy tutaj. Na samym dole strony znajduje się obraz 360.

Poniżej Carskie Sioło - Pałac Katarzyny niedaleko Petersburga (zdjęcie Wikipedia)



W 1941 Bursztynowa Komnata została zrabowana przez Niemców. Latem następnego roku przewieziono ją w kilkudziesięciu skrzyniach do zamku w Królewcu. Jednak w 1944 komnatę ponownie zapakowano do skrzyń i umieszczono w zamkowych podziemiach. To ostatnia pewna wiadomość na temat Bursztynowej Komnaty. Gdy 9 kwietnia 1945 roku Armia Czerwona zdobyła królewiecką twierdzę, Bursztynowej Komnaty nie odnaleziono. Od tej pory oficjalnie nikt nie wie gdzie się podziała.

 

Oryginał czy kopia

Obecnie w Pałacu Katarzyny oficjalnie znajduje się kopia zaginionej Bursztynowej Komnaty, ukończona w 2003 r. Źródła podają, że prace nad rekonstrukcją komnaty rozpoczęto w 1979 i prowadzono je na podstawie zachowanych zdjęć i dokumentów. Kopia kosztowała 11,5 mln dolarów, a w jej uroczystym otwarciu podczas obchodów trzechsetlecia Sankt Petersburga brali udział m.in. Władimir Putin i Gerhard Schröder...

Władimir Putin i Gerhard Schröder zachwycają się Bursztynową Komnatą (zdjecie ze strony kremlin.ru), ciekawe co szeptają...


Fakty czy Hipotezy?

Tutaj można by całą historię zamknąć, i pewnie wielu ludziom zależało by na tym. Pojawiły się jednak nowe informacje, które wywracają wszelkie teorie zaginionej Bursztynowej Komnaty do góry nogami. Redaktor czasopisma Odkrywca, Roman Tomczak  rozmawiał m.inn. na temat Bursztynowej Komnaty z historykiem sztuki, Mirosławem Antonim Figlem (nr 6/2012). Oto, co udało się Panu Figlowi ustalić w czasie 15 lat badań.

Twierdzi z pełnym przekonaniem, że wie, gdzie Bursztynowa Komnata została ukryta pod koniec II wojny, w jak dramatycznych warunkach się to odbywało i jak dotrzeć do tego schowka. Utrzymuje również, że wie także, kiedy ją z tego schowka wyjęto i  dokąd przetransportowano.

M.Figiel "Bezspornych dowodów nie mam... Ale gdyby ktoś zapytał publicznie Pana Gerharda Schrödera, który był wówczas kanclerzem Niemiec, albo Pana Władimira Putina, późniejszego prezydenta Rosji, to kto wie, czy nie potwierdziliby tych informacji."

Na pytanie zadane Panu Figlowi - dlaczego wciąż mówi się, że Bursztynowa Komnata nie została odnaleziona, ten odpowiada, że decydują o tym względy dyplomatyczne. Utrzymuje, że skoro taki skarb wyciągnięto i przetransportowano do Rosji za pomocą metod i technik służb specjalnych bez wiedzy, lub przynajmniej oficjalnych uzgodnień międzynarodowych (z całą pewnością chodzi o Polskę), to trzeba konsekwentnie utrzymywać wersję zaginionego skarbu i mozolnie odtworzonej kopii... Pan Figiel daje do zrozumienia, że gdy "warunki będą sprzyjające", ujawni miejsce przechowywania Bursztynowej Komnaty, bo jak twierdzi, nawet bez skarbu stanowi ono nie lada sensację. Cóż, nie możemy się doczekać.

Jeśli Pan Figiel nie zmarnował ostatnich 15-tu lat pracy i mówi prawdę, co powinno się w stosunkowo krótkim czasie zweryfikować, to do głowy przychodzi mi jedna myśl - historia lubi się powtarzać.

Cesarz przekazał dar Carowi, jako dowód przyjaźni i potwierdzenie zawartego sojuszu...



Przypominamy, że możesz komentować publikacje, wystarczy się zalogować. Możesz też komentować na Facebook'u