Wyszukaj na stronie

Nasz kanał Youtube

Piszą o NAS...

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Ciernie : niem. Zirlau (od 1973 roku dzielnica Świebodzic)

gmina : Świebodzice

powiat : świdnicki

województwo : dolnośląskie

(50.871419, 16.347242)

O ruinie pałacu w Cierniach pisaliśmy w 2015 roku w fotorelacji p.t. "Świebodzice (Ciernie), ruina nigdy nie dokończonego pałacu", w kontekście odnalezionych na stronach Instytutu Herdera w Marburgu szkiców różnych wariantów ukończenia budowy. Dziś jednak, za sprawą mieszkańca Świebodzic, miłośnika i znawcę lokalnej historii, dowiemy się wielu szczegółów z dziejów tej pechowej inwestycji.

autor : Rafał Wietrzyński

 

Dzieje późnobarokowego pałacu na Cierniach.

Tajemnicza historia pałacu na Cierniach (obecnie dzielnica Świebodzic) fascynuje i intryguje wielu współczesnych mieszkańców tych okolic nie od dziś. Tajemniczość tego obiektu polega na tym, że w czasach dzisiejszych wiadomości na jego temat są bardzo skromne i często omylne. Faktycznie nic nie można powiedzieć na dokładny czas jego powstania, czy też sprowadzenia go do postaci całkowitej ruiny. Nie wiadomo również dlaczego zaprzestano jego dalszej budowy. W 1745 r., po podpisaniu pokoju drezdeńskiego, zakończyła się II wojna śląska prowadzona między królem Prus – Fryderykiem II Wielkim (1712–1786), a jego przeciwniczką Marią Teresą (1717–1780) władczynią Austrii. Kilkuletni okres pokoju jaki wówczas nastąpił na ziemi śląskiej, przyczynił się do rozwoju gospodarczego w dobrach magnackiej rodziny Hochbergów, właścicieli zamku Książ. Zebrany wówczas kapitał przez Henryka Ludwika Karola – głównego przedstawiciela rodziny, przyczynił się do wielu prywatnych inwestycji na terenie ich posiadłości. Jedną z takich właśnie inwestycji miała być budowa pałacu barokowego na terenie Cierni. Warto tu jednak zauważyć, iż nie była to pierwsza tego rodzaju budowla wznosząca się na terenie tej wsi. Dawne kroniki informują nas, że już od co najmniej XVII stulecia znajdowała się tutaj rezydencja pałacowa, należąca do możnowładców z Książa, którą strawił wielki pożar w dniu 28 września 1681 r. Oczywiście rezydencja ta musiała zostać wkrótce na nowo odbudowana, skoro w latach 1705-1708 - jak podają źródła -resztę swojego życia spędziła w niej hrabina Maria Julianna von Borschnitz (1650-1708) - wdowa po Janie Henryku II Hochbergu (1639-98). Z innych przekazów możemy dowiedzieć się też, iż ojciec Henryka Ludwika Karola, Konrad Ernest Maksymilian von Hochberg zmarł 26 czerwca 1742 r. w jakimś bliżej nie poświadczonym “zameczku” na Cierniach. Nie wiemy, co kierowało intuicją młodego Hochberga, że postanowił właśnie na Cierniach wybudować rezydencję dla potrzeb całej rodziny. Być może chciał w ten sposób przy-podobać się lub też uczcić pamięć swojego ojca, który zmarł właśnie w tej posiadłości. Nie mniej jednak już w 1755 r. poło-żono pod jego budowę kamień węgielny, a także podpisano kontrakt budowlany z mistrzem murarskim Wacławem Matheusem ze Świdnicy, który miał poprowadzić całość budowy. Wcale się nie wyklucza - jak sugerują niektórzy badacze - że budowę pałacu rozpoczęto na miejscu wcześniejszego obiektu, który mógł tutaj istnieć od początku XVII wieku.

 

 

ciernie

 

 

 

ciernie

Projekty (warianty) wykonane w XVIII stuleciu, które miały przedstawiać pałac w pełnej okazałości (źródło: www.herder-institut.de).

 

 

Swoje przedsięwzięcie właściciel Książa poświęcił i podarował swojej małżonce Luizie Henrieccie Karolinie Elżbiecie (1731-1764), wywodzącej się z roztoczańskiej linii Hochbergów. Jej ojcem był Jan Henryk IV (1705-1758),, właściciel Roztoki i okolicznych dóbr. A więc widać, że było to małżeństwo blisko ze sobą skoligacone. Ich wspólnym dziadem był Jan Henryk I Hochberg (1598-1671). Swoją darowiznę od męża Luiza Henrietta Karolina Elżbieta przeznaczyła na utworzenie tutaj miejsca dla samotnych wdów. Takie postanowienie małżonki Hochberga zapewne nie dziwi. I i II wojna śląska zebrała w tych okolicach dość krwawe żniwo. Wiele osób pochodzących z dóbr Hochbergów znalazło w działaniach wojennych śmierć. Nieopodal Dobromierza stoczono jedną z największych bitew tych wojen, w której zginęło i zostało rannych kilkanaście tysięcy żołnierzy. Wielu mieszkańców tych okolic wcielono do wojska, by już nigdy nie wrócili do swoich rodzinnych domów. Luiza Henrietta Karolina Elżbieta miała więc zamiar otoczyć opieką samotne wdowy, przeznaczając do ich dyspozycji pałac na Cierniach.

 

 

Przedwojenne zdjęcie (pocz. XX w.) przedstawiające ruiny pałacu na Cierniach koło Świebodzic (ze zbiorów autora)

 

 

 


Pałac późnobarokowy na Cierniach mógłby być okazałym zabytkiem architektury w tych okolicach. Jednak brak zainteresowania ze strony wcześniejszych właścicieli (rodzinę Hochbergów), jak również niemożność znalezienia opiekuna w dzisiejszych czasach, sprawia, że pozostaje on nadal w stanie ruiny (rys. Marzena Bednarczyk) – ze zbiorów autora.

 

 

 

W lipcu 1755 r. umiera główny inicjator budowy pałacu Henryk Ludwik Karol Hochberg. Umierający nie pozostawił po sobie potomka, który mógłby odziedziczyć jego dobra. W ten oto sposób wygasła olszańska linia rodu Hochbergów, wywodząca się z pobliskiej wsi Olszany. Jej dobra przechodzą na linię roztoczańską, której głównym przedstawicielem był Jan Henryk IV, ojciec Luizy Henrietty Karoliny Elżbiety. Mimo śmierci ostatniego przedstawiciela olszańskiej linii Hochbergów, budowa okazałego pałacu nie została sparaliżowana ani wstrzymana. Wręcz przeciwnie, poparł ją nowy właściciel Książa. Jednak to poparcie nie trwało zbyt długo. W rok po śmierci Henryka Ludwika Karola, a więc w 1756 r. wybucha ponownie kolejna, trzecia już wojna śląska (tzw. wojna siedmioletnia). W okolicach Cierni działania wojenne ponownie przybierają na sile, by w 1759 r. osiągnąć tu swój kulminacyjny Pałac późnobarokowy na Cierniach mógłby być okazałym zabytkiem architektury w tych okolicach. Jednak brak zainteresowania ze strony wcześniejszych właścicieli (rodzinę Hochbergów), jak również niemożność znalezienia opiekuna w dzisiejszych czasach, sprawia, że pozostaje on nadal w stanie ruiny (rys. Marzena Bednarczyk) – ze zbiorów autora. szczyt. Być może – jak podają niektóre źródła historyczne, część budowli padła ofiarą niewielkiego pożaru, który nie wyrządził jednak zbyt poważnych strat. Na dodatek tego w kwietniu 1758 r. umiera kolejny właściciel zamku Książ – Jan Henryk IV. Budowa pałacu traci na znaczeniu i staje w miejscu, by już nigdy nie ruszyć. Koniec III i ostatniej wojny śląskiej pomiędzy Austrią i Prusami (1763 r.), stwarza następną możliwość do tego, by wznowić prace budowlane nad pałacem, jednak z niewiadomych przyczyn nie czyni tego kolejny właściciel posiadłości ksiąskich, Jan Henryk V (1741-1782). Być może przyczyną tego było całkowite poświęcenie się Jana Henryka V sprawie utworzenia fideikomisu książańskiego (tzw. majoratu na podstawie, którego dziedziczył najstarszy męski potomek rodu), co zostało uwieńczone sukcesem 2 lutego 1772 r., gdy Fryderyk II Wielki potwierdził ten akt. Przez kolejne kilkanaście lat budowla stoi bezczynnie, zaczynając tracić na swym dawnym znaczeniu i popadając powoli w stan ruiny. Niektórzy badacze sugerują, że przyczyną niedokończenia budowy naszego zabytku była budowa starej podsudeckiej drogi węglowej (lata 1780-1790), która przebiegała w sąsiedztwie pałacu. Droga ta służyła do transportu węgla z wałbrzyskich kopalń do portu rzecznego na Odrze w Malczycach (długość drogi ok. 55 km.). W 1790 r. zaczyna swoją podróż po ziemi śląskiej najwybitniejszy poeta niemiecki swego czasu, Johann Wolfgang von Goethe (1749–1832). Podczas swojej niespełna dwumiesięcznej wędrówki (26.VII–24.IX) poeta zwiedził wiele miast śląskich, by w sierpniu na krótki czas zatrzymać się i zamieszkać w niewielkim pałacyku na Cierniach. Jest to o tyle ciekawe, że samo miejsce zamieszkania niemieckiego poety wznosiło się zaledwie kilka metrów od późnobarokowej rezydencji Hochbergów. Sam pałacyk Goethego był budowlą bardzo skromną w porównaniu do pałacu magnatów z Książa. Dzisiaj na południowej ścianie owego pałacyku znajduje się niewielka marmurowa tablica, umieszczona przez niemieckie społeczeństwo Cierni w XIX w. na pamiątkę pobytu wielkiego poety w tej miejscowości. Napisy na tablicy: „hier wohnie Goethe nom 2 – 8 Aug. 1790”, informują: „tutaj zamieszkał Goethe od 2 – 8 sierpnia 1790 r.”.

 

 

 


Pałacyk na Cierniach, w którym w 1790 r. zatrzymał się z wizytą na kilka dni Johann Wolfgang Goethe (rys. Marzena Bednarczyk) – ze zbiorów autora.

 

 

 


W 1890 r. niemieckie społeczeństwo Cierni – w stulecie odwiedzin wsi przez Johanna Wolfganga Goethe – postanowiło na ścianie domu (obecnie posesja nr 132a) odsłonić pamiątkową tablicę z napisem: hier wohnie Goethe vom 2-8 Aug. 1790 (tutaj mieszkał Goethe od 2 do 8 sierpnia 1790 r.). Tablica ta zaraz po wojnie zniknęła ze ściany domu i przeleżała długi czas na poddaszu budynku. Dopiero w latach 80-tych XX w. została odnaleziona i ponownie przytwierdzona do frontowej ściany oficyny. Tradycja głosi, że wielki poeta niemiecki, podczas swojego krótkiego pobytu na terenie wsi, napisał jeden ze swoich poematów: Obóz polowy na Śląsku. Warto tutaj podać (jako ciekawostkę!), że tablica informująca o pobycie Goethego w Cierniach została wykonana na tablicy nagrobnej, która wcześniej należała do niejakiego Gotliba Vogta, żyjącego w latach 1790-1868. Świadczy o tym zachowana inskrypcja na tylnej stronie tablicy: 1790-1868 Gotlib Vogt (ze zbiorów autora).

 

 

 

Skoro Goethe miał możliwość tak bliskiego zamieszkania koło interesującego nas obiektu, to zapewne niejednokrotnie musiał zastanawiać się nad jego losem. Według nieoficjalnych pogłosek, wielki poeta miewał się z zamiarem utworzenia w tutejszym pałacu ochronki dla ludzi bezdomnych, czy nawet szpitala. Jednak, jak to zawsze bywa w takich sytuacjach, na spełnienie swojego planu Goethemu zabrakło na ten cel środków finansowych. Nie wiadomo natomiast czy już wówczas wtedy, kiedy to Goethe przebywał na Cierniach, stan obiektu przedstawiał się beznadziejnie, czy też jego sylwetka nie straszyła, aż tak nadto swoim widokiem. Minęło już przeszło 30 lat od zaprzestania jej budowy i domniemanego pożaru.

 

 

 

Goethe na Śląsku

Wielki poeta niemiecki odbył w 1790 r. imponującą – jak na owe czasy – wędrówkę krajoznawczą.

Jej trasa prowadziła przez kilkadziesiąt miejscowości leżących na terenie Górnego i Dolnego Śląska,

Kotliny Kłodzkiej, Karkonoszy, Równiny Wrocławskiej i Opolszczyzny. Goethe odwiedził m. in. Bytom,

Wrocław, Kluczbork, Lubliniec, Strzelce Opolskie, Strzegom, Świebodzice, Opole, Kłodzko, Jelenią Górę

i dotarł aż do Krakowa oraz Wieliczki. Wchodził na Śnieżkę, zwiedzał Szczeliniec w Górach Stołowych.

Do podróży skłoniły artystę zainteresowania przyrodnicze. Był zawołanym zbieraczem skał i minerałów.

W Tarnowskich Górach podziwiał maszynę parową do odwadniania kopalń, sprowadzoną tu przez

wrocławianina hrabiego Redena, z Anglii w 1787 r. i będącą drugim tego typu urządzeniem na kontynencie

europejskim. Do księgi pamiątkowej gwarectwa tamtejszej kopalni wpisuje wiersz „Na cześć trudu gwarków

śląskich”. Ulice Wrocławia oraz ich atmosfera robią na poecie niekorzystne wrażenie. W tym czasie odbywają

się tu manewry wojsk pruskich. W listach skarży się na „hałaśliwy, brudny i śmierdzący Wrocław”, na każdym

kroku wchodzi mu w drogę „łobuzerstwo i łotrostwo”. Miejscowości, przez które wędrował poeta zostały

wyeksponowane na starych sztychach F. G. Endlera, miedziorytnika współczesnego Goethemu (...)

Dają rzadką okazję do bliższego spojrzenia na dawną architekturę i pejzaż Śląska. Są egzotyczne i nieznane

współczesnym mieszkańcom Sudetów i Górnego Nadodrza.

 

 

Co działo się w następnych latach z późnobarokowym obiektem na Cierniach? Dziś nie wiadomo. Również Hochbergowie przestali interesować się budowlą, zaliczając jej dzieje do dawnej przeszłości i pozostawiając obiekt gdzieś na uboczu. Już Jan Henryk VI Hochberg, panujący w latach 1782–1833, zaczął myśleć o wybudowaniu nowej, romantycznej budowli znajdującej się bliżej samego zamku Książ i stanowiącej atrakcję dla rzesz turystów, niż zaprzątać sobie głowę opuszczoną ruiną. Udało mu się to w pełni w 1794 r., kiedy to na zwałach średniowiecznej strażnicy wybudował romantyczny Stary Książ. Niektórzy badacze i historycy lokalni zajmujący się problemem późnobarokowego pałacu na Cierniach twierdzą, że obiekt popadł dopiero w pełną ruinę w XIX stuleciu i pozostaje w jej stanie aż do obecnych czasów. Trudno dziś stwierdzić czy jakiekolwiek grupy turystów przybywających do Świebodzic w XIX i na początku XX w. kierowały swoją uwagę ku porzuconej ruinie. Wiadomo, że w 1843 r. otwarto dogodne połączenie kolejowe na trasie Świebodzice – Wrocław, którym w najbliższe okolice naszego miasta przybywały rzesze wycieczkowiczów. Nie jest wykluczone, że niektórzy z nich z zaciekawieniem spoglądali w stronę pałacu, zwłaszcza, że przy wjeździe koleją do Świebodzic widać wznoszącą się po stronie zachodniej interesującą nas budowlę. Dzisiejszy stan rezydencji Hochbergów przedstawia się niemal beznadziejnie. Mury porosłe trawą, w większości zatracony podział wnętrz, nadają się tylko do zabezpieczenia w formie tzw. trwałej ruiny. Obecnie mimo tak złego stanu zachowania, pałac ten zaliczany jest do największych w okolicy. Zbudowany został z cegły, jako założenie murowane na planie prostokąta. Pałac składa się z dwóch kondygnacji, tzn. dwóch pięter, które obecnie zatraciły już podział wnętrz. Wejście do obiektu prowadziło zapewne z dwóch stron, od zachodu i wschodu. Założenie prostokątne pałacu jest wydłużone w kierunku północ – południe. Ściany zewnętrzne budowli są bliźniacze. Od strony północnej i południowej pałac posiada po 12 otworów okiennych (6 na pierwszej i 6 na drugiej kondygnacji). Ze strony zachodniej i wschodniej po 18 otworów okiennych, przy czym otwory środkowe są znacznie większe od pozostałych, a ich górna część jest zaokrąglona. W sumie pałac posiada 60 otworów okiennych (nie licząc zamurowanych, umieszczonych w dolnej partii obiektu). Nie wiadomo również jaki typ nakrycia, czyli dachu miał być w tym założeniu zastosowany. Minęły już przeszło 2 wieki od opuszczenia pałacu przez rodzinę Hochbergów. Przez te dwa stulecia nikt nie był zainteresowany jego zagospodarowaniem. Być może przyszłość oka-że się dla niego łaskawsza niż przeszłość. Może i on znajdzie swojego gospodarza i opiekuna. Czy uda mu się przeżyć drugą, lepszą młodość? Najbliższa przyszłość pokaże.

 

Wykaz źródeł:

1. R. Wietrzyński: Śladami świebodzickich zabytków, Świebodzice 2015;

2. R. Wietrzyński: Pomniki i tablice okolicznościowe Świebodzic (www.izba.centrum.zarow.pl);

3. Ciernie, ruina nigdy nie dokończonego pałacu (www.labiryntarium.pl).

 

 

 


Współczesne zdjęcie przedstawiające ruinę pałacu (ze zbiorów autora)

 

 

 


Przygotował : Matthias, tekst, zdjęcia i grafiki Rafał Wietrzyński