Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

25 kwietnia 2024 roku mija 150 lat od śmierci twórcy żarowskiego przemysłu -

Carla Fiedricha von Kulmiza.

 

 

 

Gdyby nie ten człowiek, Żarów jaki znamy dziś z pewnością nie istniałby. Nie byłoby "Szamotowni" i "Silesii", fabryk, w których po wojnie znaleźli zatrudnienie nasi dziadkowie, nasi ojcowie. Nie byłoby też zamku z parkiem, które są dziś wizytówką naszego miasta...

Kilka przypadkowych wydarzeń, jego odwaga, nieprzeciętny talent i przedsiębiorczość przyczyniły się do dynamicznego rozwoju nic nie znaczącej miejscowości, jaką jeszcze w 1843 roku był Saarau (dziś Żarów). Całą historię poznasz czytając tekst poniżej...

 

 

 

 Carl Friedrich von Kulmiz (1809-1874)


kulmiz

fotografia, źródło: Zbigniew Malicki, "Spacer po dawnym Żarowie". str. 134 

 

 

 

Życie.


 

 

"Carl Fiedrich Kulmiz urodził się 17 maja 1809 r. w Jaworze. Jego ojciec, również Carl Friedrich (1775-1849), posiadał folwarki w podjaworskich Ogonowicach i w samym Jaworze. Matką była pochodząca ze Świdnicy Charlotte, z domu Lindner (1786-1842). Carl Friedrich miał tylko przyrodniego brata, o dziesięć lat starszego Augusta, który był kupcem i mieszkał w Budapeszcie. Był synem wcześnie zmarłej pierwszej żony Carla Friedricha ojca. Po ukończeniu Akademii Rycerskiej w Legnicy Carl Friedrich wstąpił do 5 pułku artylerii polowej w Świdnicy, by poświęcić się karierze wojskowej. 27 stycznia 1836 r. poślubił Marie Hübner (1818-1879) z Dzierżoniowa, córkę Ernsta Salomona i Hübnera i Charlotte z domu Schiller. Ojciec Marii był zamożnym kupcem działającym w branży jubilerskiej. Maria urodziła siedmioro dzieci, z których troje zmarło krótko po urodzeniu. W 1842 r. porucznik Kulmiz zrezygnował ze służby wojskowej z powodu przekrwienia głowy spowodowanego zdaniem lekarzy noszonymi przez oficerów sztywnymi kołnierzykami. W tym samym roku założył firmę i rozpoczął prace przy budowie linii kolejowej Wrocław-Świebodzice, jako jeden z wielu przedsiębiorców, którzy dostrzegli swoją szansę w związku z rozpoczętą na początku lat 40. XIX w. budową linii kolejowych na Śląsku.

 

 

Poza 12 tysiącami talarów wniesionymi jako wiano przez moją matkę, nie było żadnego innego majątku, a trzeba było zatroszczyć się o dzieci. Ojciec budował najpierw znaczną część trasy Jaworzyna Śląska-Wrocław i Jaworzyna Śląs-ka-Świebodzice, a później także trasę Jaworzyna Śląska-Świdnica, Świdnica-Ząbkowice Śląskie i Świebodzice-Wałbrzych. Ta ostatnia sprawiała spore trudności ze względu na liczne zakręty. Oba wielkie wiadukty pod Świdnicą, wytyczone na fortyfikacjach, są również dziełem mojego ojca. Sprawiały trudności ze względu na mokre podłoże, ale stoją do dziś. Uznanie i profity w wysokości 130 tysięcy talarów przyniosła też budowa wysokich nasypów kolejowych pod Frankfurtem nad Odrą. Doceniono jakość, a zwłaszcza terminowość wykonania prac, gdyż trasą tą miał wkrótce przejeżdżać car, wspominał najmłodszy z synów Carla Friedricha, Eugen von Kulmiz.

 

 

Podczas pozyskiwania piasku niezbędnego przy budowie nasypów kolejowych Kulmiz odkrył w najbliższej okolicy Żarowa złoża kaolinu i węgla brunatnego. Znajdowały się po obu stronach drogi do Łażan, pomiędzy powstałym w latach XIX w. zamkiem i nieistniejącymi jeszcze wtedy Zakładami Chemicznymi „Silesia”, a także na ich terenie. Natychmiast wykorzystał te odkrycia, uruchamiając produkcję cegieł i dachówek, a od 1850 r. – cegieł szamotowych. Początki działalności Carla Friedricha były skromne, wśród rodziny von Kulmiz przekazywana jest historia o tym, jak w soboty po południu pojawiała się w zakładzie pracy Maria, która wypłacała robotnikom pensję. Pieniądze znajdowały się w jej białym fartuchu z wielką kieszenią.

W 1858 r. powstała „Silesia”, należąca do największych zakładów chemicznych na Śląsku, znana wkrótce w całym kraju. Jednocześnie, przy kilkudziesięciu nowo powstałych stacjach kolejowych, od Żarowa, Kątów Wrocławskich i Świdnicy począwszy, na Jeleniej Górze, Zgorzelcu, Wrocławiu, Gdańsku, Szczecinie i Berlinie kończąc, stworzył Kulmiz imponującą sieć handlową. W 30 oddziałach zatrudnionych było około 500 urzędników i robotników, a sprzedawano, oprócz towarów z własnych fabryk, również węgiel kamienny z kopalń wałbrzyskich, materiały budowlane i drewno. Filozofię działania Kulmiza w zakresie handlu dobrze ilustruje ogłoszenie prasowe z 1854 r.:

 

 

Po uruchomieniu koło Wałbrzycha mojego tartaku, skuteczna stała się realizacja wszystkich zamówień na tanią i szybką dostawę świerkowego i jodłowego drewna opałowego, tarcicy oraz drewna budowlanego według rysunku albo podanych wymiarów długości, szerokości i grubości, i jego dostarczenie na właściwą stację kolei wrocławsko-widnicko-świebodzickiej, celem dalszej ekspedycji.

W założonych przeze mnie przy stacjach magazynach znajdują się mniejsze ilości wspomnianych gatunków, jak również cenniki. Tam też można uzyskać odpowiedzi na wszystkie pytania i złożyć zamówienia. Zakład hutniczy Łażany przy stacji Żarów (kolej świebodzicka) w czerwcu 1854 r. C. Kulmiz.

 

 

Podobne ogłoszenia dotyczyły sprzedaży cegieł szamotowych. Tutaj z kolei podkreślano, że nie ustępują jakościowo wyrobom angielskim, a ceny są znacznie niższe. W książce, której polski tytuł brzmiałby „Śląskie życiorysy. Ślązacy XIX wieku”, czytamy m.in.:

 

 

Charakterystyczna dla Kulmiza była wielostronność jego przedsięwzięć. Sukces odniesiony w jednej dziedzinie skutkował inwestycjami w innej. Swoją działalność rozpoczynał bez znaczących środków finansowych, bez technicznego czy kupieckiego wykształcenia, ale w zaufaniu do swych praktycznych zdolności i umiejętności wyniesionych z wojska. Cały czas miał otwarte oczy na rosnące potrzeby szybko zmieniającego się rynku. Trafnymi decyzjami pozyskiwał dla gospodarki nowe surowce, wykorzystując do swych celów zdobycze nauki i techniki. Impulsu do działań szukał i znajdował w licznych kontaktach z uczonymi. Należeli do nich: chemik Bunsen, geolog Römer, botanik Göppert, starosta górniczy Carnall czy profesorowie Schwartz i Loewig.

 

 

Nie wszystkie przedsięwzięcia Kulmiza kończyły się sukcesem. Nieudane były inwestycje w podwrocławskie cukrownie w Swojczycach, Łanach i Trestnie. Mało rentowne okazało się wydobycie granitu w okolicach Strzegomia. Również żarowski węgiel brunatny nie wytrzymał konkurencji z węglem kamiennym z Wałbrzycha. Kulmiz zaczął więc handlować tym ostatnim, stając się w latach 50. XIX w. największym dystrybutorem, a na początku lat 70. właścicielem kopalń „Melchior” i „Segen Gottes”.

 

 

Węgiel z Żarowa był jeszcze „młody”. Nie raz wydobywano korzenie, które wysyłano do Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu. Z jednej takiej sztuki drewna wykonano na życzenie księcia Fryderyka Wilhelma, późniejszego cesarza Fryderyka III, stolik do szycia, jako prezent ślubny dla księżniczki Wiktorii, który oczywiście mój ojciec kazał wręczyć, jako podarek, wspominał Eugen von Kulmiz.

 

 

O innym podobnym eksponacie pisał w „Sprawozdaniu z podróży naukowej do Niemiec, odbytej w roku 1877” profesor Krajowej Szkoły Gospodarstwa Lasowego we Lwowie, Władysław Tyniecki:

 

 

Z formacji trzeciorzędowej przytoczę jako osobliwość pniak szpilkowego drzewa Cupressinoxylon (Pinites) Protolarix Goeppert, posiadający 36 stóp obwodu. Pniak ten, ustawiony tak samo, jak był na swem stanowisku znaleziony, darowanym był panu Goeppert przez śp. pana von Kulmiz i pochodzi z kopalni węgla brunatnego z Saarau na Szlązku. Drewno, chociaż zwęglone, zachowało zupełny pozór drewna. 

 

 

Dziesięć lat po rozpoczęciu działalności gospodarczej Kulmiz wraz z rodziną zamieszkał na pierwszym piętrze najstarszej, północnej części nowo wybudowanego zamku. W jego sąsiedztwie powstał okazały park z bogatym drzewostanem, od początku udostępniony wszystkim mieszkańcom. W 1855 r. Kulmizowi nadano honorowy tytuł tajnego radcy handlowego (Kommerzienrat), a w 1867 r., za zasługi na niwie gospodarczej i społecznej, tytuł szlachecki. Z zachowanej korespondencji wynika, że wahał się z przyjęciem propozycji jednego ze swych przyjaciół, który zaoferował wystąpienie do króla o jego nadanie, obawiając się reakcji przyjaciół stanu mieszczańskiego. Zachował się list do nieznanego adresata, w którym Carl Friedrich opisuje całą sytuację:

 

 

Pewien wysoko postawiony dobroczyńca, pozostający w dobrych stosunkach z królem, powiedział mi kiedyś: „proszę pozwolić nadać sobie tytuł szlachecki, to pomoże kiedyś Pańskim dzieciom. Teraz wygląda to tak, jakby Kramsta, Ruffer, czy inni mieli większe zasługi niż Pan. To kosztuje tylko wniosek do Jego Królewskiej Mości, a o resztę ja się zatroszczę”. Zawsze odpowiadałem wtedy, że takiego wniosku nie mógłbym złożyć, ponieważ zraniłbym moich przyjaciół stanu mieszczańskiego. Na pytanie, czy przyjąłbym szlachectwo bez wspomnianego wniosku, nie mogłem odpowiedzieć „nie”, mając na uwadze, że gdyby moja córka chciała się połączyć z inteligentnym i zacnym synem moich przyjaciół stanu szlacheckiego, a mój syn z pełną zalet umysłu i ducha córką innych przyjaciół stanu szlacheckiego, pożądane by było tzw. równe urodzenie. Jest mi też wiadomo, że dobra szlacheckie w Mrowinach, Tarnawie i Imbramowicach, otaczające moje tutejsze fabryki, powinny wejść w szlacheckie posiadanie. Ale przez to zobowiązuję moich potomków, by pamiętali o swoim pochodzeniu i nigdy w żaden sposób się nie wywyższali, lecz wszystkich traktowali jako równoprawnych bliźnich. 

Herb został przez mnie wybrany umyślnie: miecz pomiędzyskrzydłami orła wskazuje na początki mojej kariery żołnierskiej, ale złoty gryf na tarczy, żeby w mojej rodzinie do najpóźniejszych czasów było zachowane w pamięci, że to najwyższe królewskie wywyższenie otrzymałem tylko dzięki swemu umysłowi. Dla podzielonej na równe części tarczy owej wybrałem dwa kolory: niebieski i biały. Niebieskim, kolorem wierności, chcę wskazać moim potomkom, co winni są swemu królowi. Białym, kolorem niewinności, wskazuję na czystość obyczajów, która powinna budować szczęście rodziny. Napis na tarczy owej „Z Bogiem” wypływa z wdzięczności serca: wszystkie moje przedsięwzięcia zostały doprowadzone do szczęśliwego zakończenia dzięki Łasce Najwyższego.

 

 

 

von kulmiz herb

fotografia, źródło: Zbigniew Malicki, "Spacer po dawnym Żarowie". str. 134

 

 

 

Rok później Kulmiz nabył duże obszary ziemskie w okolicach wsi Mrowiny, Imbramowice i Zastruże oraz, za 650 tysięcy talarów, pałac w Mrowinach. 

Carl Friedrich von Kulmiz zmarł 25 kwietnia 1874 r. w wieku 65 lat. Zgodnie ze swoją wolą, został pochowany w parku w Żarowie. Kilkanaście lat temu w głębi parku umieszczono tablicę w języku polskim i niemieckim poświęconą „pamięci twórcy żarowskiego przemysłu".

 

Był żarliwym patriotą, prawym, prostolinijnym, otwartym człowiekiem. Rozważny, praktyczny w wyborze i energiczny w realizacji swych przedsięwzięć. We wszystkich okresach życia wrażliwy na cierpienie innych, nigdy nie pozostawił drugiego człowieka bez pomocy. Ale ten, kto mógł pracować, musiał to czynić ze wszystkich sił, jeśli chciał otrzymać wsparcie. Dla swoich pracowników był dobrym, życzliwym szefem, nikt spośród nich nie cierpiał biedy, a talent, doświadczenie i wykształcenie bardzo szybko zapewniały wystarczające do utrzymania miejsce pracy. Jego gościnność była nieograniczona, niestrudzenie działał jako patron kościoła i szkoły, napisano w nekrologu w „Breslauer Zeitung”."

 

 

 

Śmierć.


 

Carl Friedrich von Kulmiz zmarł na zator płucny w nocy z piątku na sobotę, 25 kwietnia 1874 r., a już w sobotnim wydaniu południowym „Breslauer Zeitung” ukazała się krótka informacja:

 

Właśnie otrzymaliśmy smutną wiadomość, że tej nocy zmarł Tajny Radca Handlowy von Kulmiz.

 

 

 

Nagłówek porannego wydania „Breslauer Zeitung” z niedzieli, 26 kwietnia

Breslauer Zeitung 1874 Jg 55 Nr 1932

 

 

 

W porannym wydaniu tej samej gazety z niedzieli, 26 kwietnia, zamieszczono już nekrolog od najbliższych, artykuł poświęcony działalności gospodarczej i społecznej Kulmiza oraz nekrologi podpisane przez urzędników „Silesii” i spółki „Kulmiz”. W kolejnych dniach m.in. także od urzędników browaru w Sobótce, pastora Wiese, kolegium kościelnego i nauczycieli w Mrowinach oraz robotników „Silesii”.

 

 

 

Strona z nekrologami w gazecie „Breslauer Zeitung”

 Breslauer Zeitung 1874 Jg 55 Nr 193

 

 

 

Powiększone nekrologi z powyższej strony "Breslauer Zeitung"

Breslauer Zeitung 1874 Jg 55 Nr 193 a

 

 

 

Breslauer Zeitung 1874 Jg 55 Nr 193 c

 

 

 

Breslauer Zeitung 1874 Jg 55 Nr 193 b

 

 

 

Nekrolog od najbliższych:

 

Spodobało się Wszechmogącemu zabrać do siebie naszego drogiego, ukochanego męża, ojca, teścia, i dziadka, Królewskiego Tajnego Radcę Handlowego, Carla Friedricha von Kulmiza, dzisiaj na ranem ok. godziny 2.30 w wieku 65 lat, po krótkiej i ciężkiej walce ze śmiercią. Pogrążeni w głębokim smutku:

Marie von Kulmiz z domu Hübner, żona

Paul von Kulmiz, Helene, baronowa von Zedlitz und Leipe, z domu von Kulmiz, Rudolf von Kulmiz, Eugen von Kulmiz, dzieci

Elisabeth von Kulmiz, z domu von Poser-Naedlitz, synowa

Hans baron von Zedlitz und Leipe, zięć i dwoje wncząt.

Ida- und Marienhütte koło Żarowa, 25 kwietnia 1874.

 

 

 

Nekrolog od robotników „Silesii”

 

Pan życia i śmierci powołał do siebie Królewskiego Tajnego Radcę Handlowego pana Carla von Kulmiza, który od wielu lat był naszym opiekunem i żywicielem, z Jego ziemskiego bytu do tamtego lepszego życia. Bóg doprowadził do końca Jego bezcenne życie poprzez zator płucny. Jego śmierć nastąpiła 25 kwietnia nad ranem ok. 2.30. W osobie zmarłego opłakujemy Twórcę naszego szczęścia. Bo to On zamienił beznadziejne położenie nas, robotników, na całkiem znośne życie. Był tym, który podczas niedawnej wojny osuszył tysiące łez w rodzinach swoich robotników, wspierając ich każdego tygodnia pieniędzmi i produktami spożywczymi. Niech teraz, stojąc przed obliczem Wszechmogącego, cieszy się radościami nieba za swoje czyny. Niech bardzo cierpiąca rodzina znajdzie pocieszenie w tym, że wiele tysięcy serc opłakuje razem z nią niepowetowaną stratę. W naszych sercach chcemy mu postawić trwały pomnik, na którym napisano: Pamięć o Sprawiedliwym pozostanie błogosławiona.

Robotnicy Fabryki Chemicznej „Silesia” koło Żarowa

 

 

 

W Żarowie postać Carla Kulmiza jest nie tylko znana, ale w kilku miejscach upamiętniona. Przy ulicy Zygmunta Krasińskiego prowadzącej do firmy Polska Ceramika Ogniotrwała (dawniej Chamottefabrik C. Kulmiz Saarau) znajduje się skwer jego imienia, oraz w bliskim sąsiedztwie skweru mural z podobizną przedsiębiorcy. Jego imieniem nazwano również most na rzece Strzegomce w pobliżu Łażan w ciągu tzw. łącznika autostradowego (droga powiatowa nr 3396D).

 

 

 


Teksty: Zbigniew Malicki, zebrał: Maciek Wabik, źródła: "Spacer po dawnym Żarowie", Zbigniew Malicki, 2022, "Breslauer Zeitung" z 26 kwietnia 1874 r.